Poniżej krótka fotorelacja ;)
Tak Bruksela wygląda wieczorem :) Prawda, że pięknie? :)
Nasza wesoła gromadka w Pałacu Sprawiedliwości w Brukseli. Po lewej stronie- Ulpian, po prawej- Cyceron. Bo przy kim innym studenci prawa mogliby się fotografować? :)
A to właśnie Ulpian. Tutaj wikipedia tłumaczy, kim był
Belgijskie symbole. Najpierw- wystawa sklepu z czekoladą. Juz przechodząc obok otwartych drzwi można było poczuć zapach :)
A tak wygląda wnętrze sklepu. Raj, prawda? :)
I piwo. Zwróćcie uwagę na końską grzywę :)
Prócz tego były pyszne gofry ze świeżymi, słodkimi truskawkami, ogromne góry frytek, które Belgowie serwują chyba do każdego dania (nam je podali m.in. do małży), właśnie- małże -pierwszy raz w życiu je jadłam; po nabraniu na widelec jednej z nich przez dłuższą chwilę się na to gapiłam z lekkim obrzydzeniem, ale złe nie było ;)
I była też... hmm... oryginalna kolacja w arabskiej dzielnicy. Według programu mieliśmy mieć pakiet kanapek+ owoc+ sok, w rezultacie nasza kanapka to były hamburgery, które wyglądały i smakowały tak, że na wszelki wypadek postaraliśmy się odkazić polską wódką (ciepłą...). Chyba tylko dzięki temu nic nikomu nie było :D
No! I jeszcze pierwszy raz w życiu leciałam samolotem :D Jeszcze rok temu zarzekałam się, że nigdy się na to nie zgodzę, ale po locie do Brukseli i z powrotem stwierdzam, że o wiele gorzej było już na promie z Patry do Ankony w minione wakacje- bardziej bujało ;)
I to chyba tyle na dzisiaj ;) Niedługo może wrzucę coś koralikowego, ale informuję, że weszłam już w tryb nocny przygotowań do sesji, więc czasu na drobnicę malutko, oj, malutko.

