Odkąd skończyłam robić składaki i zainteresowałam się innymi technikami robienia biżuterii, moją uwagę przykuła technika chainmaille. Pozwala ona stworzyć różnorodne prace- od pełnych przepychu splotów tureckich po bardzo proste i eleganckie delikatne kolczyki.
Chociaż to, co dzisiaj zaprezentuję, trudno jest jeszcze nazwać chainmaillem, to jednak mam zamiar trochę zmierzać w tym kierunku :)
I pokażę jeszcze kolczyki indiańskie. Podobne już raz prezentowałam na blogu i spodobały się one Pani Zuzannie. Na jej życzenie wykonałam prezentowane niżej kolczyki w kolorze morskim, jednak okazało się, że są ciut za krótkie, w związku z czym uplotłam jeszcze jedne (których zdjęć niestety nie mam, a różnią się od tych).
niedziela, 22 stycznia 2012
niedziela, 15 stycznia 2012
Breloczek- długi, cętkowany, kręty...
Może trudno powiedzieć, żeby był cętkowany, ale kręty na pewno jest, no i długi również- sama część pleciona ma 16cm, a zapięcie dodaje ok 5cm. Idealny do szybkiego odnajdywania kluczy w damskiej torebce :) zostawiam go sobie, bo od dosyć dawna cierpię na brak breloczka. Najpierw z jednego urwała mi się miniaturowa matrioszka, potem na drugi, decoupagowy (mojej własnej roboty) mamie wylał się atrament z długopisu. Kolejne breloczki, jakie robiłam, szybko znajdywały sobie nowych właścicieli, ale tego nie oddam :) Przyda się w mojej ogrooooooomnej torbie :)
sobota, 14 stycznia 2012
Kumihimo- po raz pierwszy
Po pierwsze- przypominam, że tylko do jutra do około godziny 14 można licytować moje bransoletki przekazane na aukcje WOŚP. DOSTĘPNE TUTAJ
Po drugie- zapowiadane nowości :) Kumihimo :) Myślałam, że to jest niesamowicie skomplikowane, trudne i wymagające precyzji, ale... :) Można przy tym się odprężyć, robi się szybko i przyjemnie :)
Pierwsza- Spacer brzegiem morza- w kolorze błękitnej wody i piasku, ozdobiona rozgwiazdowym charmsem (coś ostatnio za mną gwiazdeczki chodzą).
Potem zaczęłam pleść drugą, ale przyszła mama i powiedziała, że ona też chce spróbować :D I nagle bransoletka ma 30cm długości :D Muszę trochę jej rozplątać, żeby miała odpowiednią długość.
Brak mi wyczucia, ile sznurka trzeba nałożyć. W pokazywanej powyżej bransoletce było go o wiele za dużo. Natomiast w tej poniżej (dziękuję wizażowej Astartis) bałam się, że zabraknie mi czarnego. Efekt bardzo mi się podoba, ale dla tych, którzy chcieliby spróbowac tego wzoru od razu mówię, że jest sznurko-chłonna (chodzi o rząd zewnętrzny, u mnie czarny).
I na sam koniec zakładeczka- z koniczynką na szczęście. Tata stwierdził, że koniczyna kojarzy mu się z logiem PSL-u. Nie wnikam, mi tam kojarzy się z Irlandią i Dniem Św. Patryka, ale ok. W każdym razie to "kolejny egzamin"- Prawo żywnościowe i zarządzanie rolnictwem. Żeby choć trochę z rodzimą partią miało wspólnego...
Po drugie- zapowiadane nowości :) Kumihimo :) Myślałam, że to jest niesamowicie skomplikowane, trudne i wymagające precyzji, ale... :) Można przy tym się odprężyć, robi się szybko i przyjemnie :)
Pierwsza- Spacer brzegiem morza- w kolorze błękitnej wody i piasku, ozdobiona rozgwiazdowym charmsem (coś ostatnio za mną gwiazdeczki chodzą).
Potem zaczęłam pleść drugą, ale przyszła mama i powiedziała, że ona też chce spróbować :D I nagle bransoletka ma 30cm długości :D Muszę trochę jej rozplątać, żeby miała odpowiednią długość.
Brak mi wyczucia, ile sznurka trzeba nałożyć. W pokazywanej powyżej bransoletce było go o wiele za dużo. Natomiast w tej poniżej (dziękuję wizażowej Astartis) bałam się, że zabraknie mi czarnego. Efekt bardzo mi się podoba, ale dla tych, którzy chcieliby spróbowac tego wzoru od razu mówię, że jest sznurko-chłonna (chodzi o rząd zewnętrzny, u mnie czarny).
I na sam koniec zakładeczka- z koniczynką na szczęście. Tata stwierdził, że koniczyna kojarzy mu się z logiem PSL-u. Nie wnikam, mi tam kojarzy się z Irlandią i Dniem Św. Patryka, ale ok. W każdym razie to "kolejny egzamin"- Prawo żywnościowe i zarządzanie rolnictwem. Żeby choć trochę z rodzimą partią miało wspólnego...
czwartek, 12 stycznia 2012
Na szczęście!
A tak, chcę dzisiaj przywołać szczęście, bo jest mi mocno potrzebne.
Otóż zgubiłam zegarek :( W piątek. Przekopałam już pół mieszkania w jego poszukiwaniu, ale jak na razie nic :( Żeby poprawić sobie humor (jeśli go nie znajdę, wisi nade mną widmo zakupu nowego, a to się równa kolejne wydatki) zrobiłam bransoletkę z czterolistną koniczyną. Do uplecenia koralików modułowych użyłam kulek zielonego jaspisu. I przy okazji na stronie sklepu marmad.pl sprawdziłam, co ten cały jaspis daje. Oto cytat:
Otóż zgubiłam zegarek :( W piątek. Przekopałam już pół mieszkania w jego poszukiwaniu, ale jak na razie nic :( Żeby poprawić sobie humor (jeśli go nie znajdę, wisi nade mną widmo zakupu nowego, a to się równa kolejne wydatki) zrobiłam bransoletkę z czterolistną koniczyną. Do uplecenia koralików modułowych użyłam kulek zielonego jaspisu. I przy okazji na stronie sklepu marmad.pl sprawdziłam, co ten cały jaspis daje. Oto cytat:
"JASPIS - kamień antystresowy, wzmacnia system odpornościowy, poprawia wzrok, słuch, wspomaga leczenie wątroby, śledziony i nerek. Wzmaga chęć ustatkowania się. Ułatwia założenie rodziny. W związkach wspiera spokój, zaufanie i harmonię. Jest balsamem dla duszy dzięki temu, że wspiera partnerstwo i rodzinę. Pomaga w unikaniu spontanicznego wzburzenia. Jaspisy są bardzo mocnymi talizmanami poprawiającymi atmosferę w pracy i w rodzinie. "
Teraz tylko: oddychaj głęboko, relax, zegarek się znajdzie.
Dodam, że do tej pory jaspis kojarzył mi się z "Dziejami Tristana i Izoldy", gdzie Izolda ofiarowała Tristanowi pierścień z jaspisem.
Kurcze, jeszcze takie szczegóły pamiętam...
środa, 11 stycznia 2012
Będą nowości
Już niedługo mój blog powinien nabrać barw. I wcale nie chodzi mi layout, bo w to akurat nie chce mi się bawić.
Dzisiaj przyszedł Pan Listonosz i przyniósł mi paczkę, a w paczce... Niezwykłej urody sznureczki gorsetowe :) Niektóre połączenia kolorów tak mi się spodobały, że musiałam im pyknąć zdjęcie, bo nawet zwinięte razem mają swoją urodę.
Co z nich będzie? Otóż czeka na nie dysk kumihimo i mam nadzieję, że nauczę się na nim wyplatać takie cuda, jakie prezentują inne blogerki. A dodatkowo pewnie jakieś makramy :)
Dzisiaj przyszedł Pan Listonosz i przyniósł mi paczkę, a w paczce... Niezwykłej urody sznureczki gorsetowe :) Niektóre połączenia kolorów tak mi się spodobały, że musiałam im pyknąć zdjęcie, bo nawet zwinięte razem mają swoją urodę.
Co z nich będzie? Otóż czeka na nie dysk kumihimo i mam nadzieję, że nauczę się na nim wyplatać takie cuda, jakie prezentują inne blogerki. A dodatkowo pewnie jakieś makramy :)
wtorek, 10 stycznia 2012
Pusia- kot z jajami :)
Skończyłam już sesję i korzystam z tego, że mam prawie-ferie do 12 lutego :) Prawie, bo jeszcze w czwartek jedne ćwiczenia i w poniedziałek jedno seminarium magisterskie, a tak to siedzę w domu i albo się wygrzewam, albo... no właśnie, jakoś zabijam wolny czas :)
Dzisiaj na ten przykład postanowiłam gotować. Cóż, otwierać bloga kulinarnego nie mam zamiaru, bo byłby to raczej anty-blog o największych znanychw historii klapach kulinarnych. Wystarczy sobie przeczytać początek tej notki. Zatem, jak tylko wczoraj oświadczyłam rodzinie: "Jutro ja gotuję", oczekiwałam wyznań typu: "Jutro zostaję po godzinach w pracy" albo "Jutro jem obiad w pracy". Nic z tych rzeczy, rodzina chyba nie dosłyszała.
O tym, jak niezwykłym widowiskiem byłam będąc dzisiaj w kuchni i pichcąc obiad dla rodzinki, świadczy chociażby mina mojej Pusi
Przy okazji pochwalę się, że zdjęcia robiłam w niedawno zakupionym namiocie bezcieniowym i jestem z nich całkiem zadowolona :)
Zapraszam ponownie na moje aukcje dla WOŚP. Kliknięcie na poniższy baner spowoduje przeniesienie na nie:
Dzisiaj na ten przykład postanowiłam gotować. Cóż, otwierać bloga kulinarnego nie mam zamiaru, bo byłby to raczej anty-blog o największych znanychw historii klapach kulinarnych. Wystarczy sobie przeczytać początek tej notki. Zatem, jak tylko wczoraj oświadczyłam rodzinie: "Jutro ja gotuję", oczekiwałam wyznań typu: "Jutro zostaję po godzinach w pracy" albo "Jutro jem obiad w pracy". Nic z tych rzeczy, rodzina chyba nie dosłyszała.
O tym, jak niezwykłym widowiskiem byłam będąc dzisiaj w kuchni i pichcąc obiad dla rodzinki, świadczy chociażby mina mojej Pusi
Kicia pokazała, że ma jaja i nie uciekła z miejsca zbrodni (ekhm... gotowania).
Obiad już zrobiony, nawet zjedzony i o dziwo się udało (nadmienię, że były to naleśniki faszerowane mięsem mielonym w sosie słodko-kwaśnym). Chwilowo wszyscy żyją.
Tymczasem na szybko chwalę się wczorajszą pracę. Nie mam w zwyczaju pokazywać prezentów wymiankowych nim dotrą one do właścicieli, ale ten charmsik to moja mała duma.
Djenka poprosiła, żebym dla niej uplotła gwiazdeczkę, ale gwiazdeczkam iała być malutka- na charmsa lub zawieszkę. W związku z tym musiałam wykorzystać najmniejsze dostępne koraliki i mój wybór padł na toho treasure jet oraz toho round 15/0 silver-lined grey. Maleństwa. Takie maleństwa, że zaczęłam marzyć o jakimś szkle powiększającym, o lepszym oświetleniu (dwie lampki już nie dawały rady). Podejścia do gwiazdki robiłam ze 4. W jednej rąbnęłam się już na początku, druga próbowałam wypchać gąbką, ale była za sztywna i nie chciała dać się zszyć. Trzecia- wypychałam watą, ale zaczęła mi ona przełazić między drobnicą. I dopiero ostatnio, siedząc u koleżanki na pufie wypełnionej granulatem, pomyślałam, że można wypchac drobnymi koralikami. Et voila!
Zapraszam ponownie na moje aukcje dla WOŚP. Kliknięcie na poniższy baner spowoduje przeniesienie na nie:
niedziela, 8 stycznia 2012
Dla WOŚP
Zapraszam dzisiaj na aukcje Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy!
Bransoletka Kornelia- która już był prezentowana
Oraz bransoletka modułowa, z koralików fire polish, posrebrzanych kuleczek, na grubym rzemieniu.
Zapraszam do licytowania- zaczynamy od złotówki, bo liczy się każdy grosz :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

